Opłaty od maili - czy mamy jakieś zdanie w tym sporze?
Gazeta.pl publikuje tekst, w którym powołuje się na New York Times, a chodzi o plany Yahoo! oraz AOL, którzy to potentaci internetowego rynku zamierzają wprowadzić płatne maile z "gwarantowaną dostawą do adresata"...
Gazeta.pl: "Amerykańska organizacja antyspamowa Spamhaus uważa, że inkasowanie pieniędzy za wysłanie e-maili jest wbrew niepisanym regułom internetu. - Internet stał się tym, czym jest, dzięki wolności komunikacji. Wysłanie e-maila powinno być zawsze darmowe - uważa rzecznik Spamhausu Richard Cox cytowany przez serwis News.com. Inni (w tym m.in. twórca Microsoftu Bill Gates) uważają, że najwyższy czas zakwestionować dogmat o bezpłatnych e-mailach jako świętym prawie internautów. Argumentują, że w przyszłości to właśnie płacenie za e-maile może skutecznie ograniczyć spam, jedną z większych plag internetu"
Czy my jako ISOC Polska mamy jakieś pomysły na zajęcie stanowiska w tej sprawie?
Darmowe obiady i konkurencja
Trochę się zastanawiałem nad tymi opłatami. Przecież nie jest tak, że przesyłanie poczty jest całkiem bezpłatne. Opłaty są jednak poukrywane. Płacę za dostęp do sieci, transfer (łącze) z serwera pocztowego kosztuje. A to, że dwie spore firmy postanowiły pobierać opłaty, to nic nadzwyczajnego. Tu problem jest taki, że te dwie firmy mają całkiem niezłą "farmę" użytkowników. Tak więc jeśli np. zdecydują się na taki ruch, że przesłanie listu na jakieś konto użytkowników z ich farmy, to ktoś (kto?) będzie musiał zapłacić. Infrastruktura sieci jest tak skonstruowana, że nie ma tu monopolisty podobnego do Poczty Polskiej SA. Jeśli ktoś pobiera opłaty, to być może znajdzie się ktoś inny, kto takich opłat pobierać nie będzie, albo będzie w ramach innych abonamentów obsługiwał pocztę (dostaniesz łącze do domu i w ramach tego np. możesz obsługiwać swoją domenę, swoją stronę i do 3 skrzynek pocztowych). Ten pomysł na "opłaty od maili" odbieram w istocie jak opłatę za dostęp do swoich użytkowników. A takich różnych pośredników pomiędzy moim komputerem na Saskiej Kępie w Warszawie a komputerem kolegi w Los Angeles jest wielu...
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination
Ano dostęp do użytkowników
Oczywiście, że to opłata za dostęp do użytkowników. Ale to również pewne "postawienie na głowie" aktualnie obowiązującego w Internecie modelu biznesowego. Teraz jest bardziej tak, że użytkownik płaci za dostęp do "sieci" i ew. za dostep do jakichś treści. Próby zrobienia mechanizmu działającego w drugą stronę są podejmowane (choćby przez TPSA - cena za Mb ruchu, przepychanki z portalami, przepychanki z Pionierem) ale wciąż są mało popularne albo potępiane (handel bazami emaili przez spamerów).
Pytanie, czy AOL/Yahoo będą miały potencjał, żeby to zmienić i... czy nam się to podoba (i dlaczego nie ;).
Łącze do domu? Owszem, w USA pewnie tak będzie. Tylko, że jak to się przyjmie, to obawiam się, że przyjmie się wszędzie. A w ilu domach w Polsce nie masz alternatywy kto Ci da to łącze do domu? A w ilu masz sensowną alternatywe (bo nie działająca więcej niż działająca sieć radiowa - a takich sporo - nią nie jest)?
--
Dariusz Sznajder




Stanowisko tak, ale raczej w sprawie ideii, a nie sprawy
Stanowisko należałoby zajmować raczej nt. ideii znaczków elektronicznych (która przecież nie jest nowa).
Sama sprawa "śmierdzi" o tyle, że opłaty mają umożliwić ominiecie filtrów antyspamowych użytkowników i są raczej kolejnym sposobem zarobienia na darmowych kontach niż antyspamową ochroną.
A to z kolei każe się zastanowić, czy w ogóle efekt końcowy nie będzie czasem taki: spamu jest jeszcze więcej, bo dostawcy konta właśnie przestało się opłacać z nim walczyć, ceny rosną (w USA już niektóre płatne serwisy mailowe mówią o podwyżkach dla użytkowników kont AOL/Yahoo), szary Internauta traci.
Niestety użytkowników AOL/Yahoo jest tak dużo, że głosowanie nogami może się nie udać :(
--
Dariusz Sznajder